czwartek, 20 czerwca 2013

Czarodziej na bank czyta mojego bloga ...

Jak tylko napisałam, że się martwię, że Czarodziej nie potrzebuje przytulania, nie woła jak się obudzi itd. to  zaczęły się na maksa akcje przytulania Go po spaniu.

Zaczynało się stopniowo, najpierw od chwili - i to też tylko wtedy, gdy został dramatycznie wybudzony np. przez swoją nie do końca zdrową na umyśle Matkę, której się wydawało że Czarodziej nie oddycha - umarł, udusił się pięścią, książeczką czy skarpetką  :)...
Aktualnie jednak  "udupiona"  jestem codziennie na jakieś 30-40 minut.
Inaczej ryk, histeria i łażenie obgilanym za mną.
Zastanawiam się czy to ukrócać...
Z dzieckiem z tradycyjną przeszłością myślę, że tak bym zrobiła, bo nie jestem zwolennikiem zniewalania któregoś z Rodziców przez dziecko. W przypadku Czarodzieja poczekam jeszcze ... ale też nie w nieskończoność.

W naszej małej rodzinie istnieje pewna cykliczność - magiczne 9 miesięcy...
Jest to okres przełomowy. Tyle trwała nasza ciąża adopcyjna, czyli okres od momentu dostania kwalifikacji do dnia poznania dziecka: 13 grudnia 2011 ( kwalifikacja ) - 13 sierpnia 2012 ( spotkanie z Czarodziejem ). Skurcze przedporodowe rozpoczęły się 9 sierpnia 2012 ( czyli telefon z informacją, że jest dziecko ) :).
Kolejne 9 miesięcy później, przełom maja/czerwca tego roku - Czarodziej zaczął być już przylepą, mazgajem i marudą - czyli jak na chowane w zdrowej rodzinie dziecko przystało! :)
I git majonez - jestem Służącą, Kucharką i Praczką - jak to mój Mąż powiada:
" Źle - Kochanie...Mamą ".

Wiem, że moje wnioski nie są wybitnie odkrywcze, ale wychodzi na to, że każde z Nas potrzebowało czasu do tego, aby poczuć że żyje w pełnowartościowej rodzinie. Ostatnio znajoma po przeczytaniu bloga zagadnęła do mnie, że przecież wiedziałam, że dostanę dziecko, czekałam na nie, więc skąd ten okres mojego przełamywania się. Widać było, że nie rozumie tego.
Hmm ... Chyba po prostu stąd, że mieć świadomość a poczuć, to dwie różne rzeczy.

Bo szczęśliwe dziecko - to brudne dziecko :)





7 komentarzy:

  1. Widzę, że 13-tki się nie tylko nas trzymają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli celujecie w 13 lipca :) ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny ten Wasz Czarodziej :) I fajnie, że się przytula :) Ja bym tego nie ukrócała, o ile mały nie stanie się rzepem przylepionym do Ciebie. 30-40min tulenia to sama przyjemność dla Was obojga :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ...pomyśl,że przyjdzie kiedys czas ,że to ty będziesz się chciała do niego przytulić, a on nie!!!!!korzystaj teraz, bo czas szybko płynie:)))))mrzepcz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No staram się, staram :) rzeczywiście jest tak, że ten okres jest niesamowity pod tym względem że dziecko tak mocno potrzebuje Nas. Potem będzie "Mama nie całuj"!

      Usuń
  5. Nie żałuj ani jemu ani sobie :) Sama się zorientujesz kiedy on potrzebuje tej bliskości (może nadrabia teraz "zimny chów" w licznej RZ?) a kiedy tylko zmiękcza mamusię.
    Przekonałam się jak wiele przytulasów potrzebują dzieciaki w pierwszych latach, nawet takich na chwilkę, w locie, w trakcie zabawy ... podbiega, dotknie i już go nie ma. I jak wiesz miałam dziecko, które w pierwszych latach tego nie miało - nie do nadrobienia później.
    Zresztą to sama słodycz :)))

    prawiejakmama

    OdpowiedzUsuń

Jeśli logujecie się jako Anonimowy - nie zapomnijcie podpisać się w treści komentarza :)