piątek, 9 listopada 2018

9 listopada

Światowy Dzień Adopcji!

Z tej okazji zostaliśmy zaproszeni przez nasz OA na drzwi otwarte i panel dyskusyjny z kandydatami na rodziców.
Ehhh... jak już tam człowiek siada to dochodzi do niego, że co on tam ma do powiedzenia...
Dopadł nas lekki stresik, w końcu tyle par oczu patrzących tylko na nas, z nadzieją, że powiemy coś mądrego...

Spotkaliśmy dwie inne pary - jedna, rodzice dzis nastolatki adoptowanej 15 lat temu jako kilkumiesieczne dziecko i ... UWAGA... nie lata z nożem za staruszkami - :) raczej się z nimi kłóci o swojego chłopaka, banał... tak zwyczajnie :). Również dla nas, jako rodziców adopcyjnym ze stażem rodzicielskim 6 lat, było to fajne spotkanie.
Druga rodzina, zdecydowała się na adopcję obciążonego rodzeństwa posiadając swoich dwóch biologicznych synów. Dziś po prawie dwóch latach ich córka nie chodzi już do szkoły specjalnej tylko do normalnej :). Czas i ciężka praca zmienia wszystko.
Cudowna historia.

A co do panelu... Ja to się zawsze dziwię, że OA nas zaprasza wiedząc, że my takie głupoty gadamy :). Staraliśmy się trochę odczarować strach, napięcie, związane z adopcją ale uprzedzić jednak, że początki mogą nie być różowe. Pokazać, że dużo stresu możemy zredukować śmiechem, dystansem, luzem. Czas! Czas łata wszystko i trzeba umieć sobie go dać. Nie osądzać siebie tak ostro, nie oceniać, dać sobie prawo do słabszych chwil a potem dźwigać się znowu do góry.
Zazdroszczę im - dużo pięknych chwil przed nimi. Ogromnych uczuć, strachów a potem spokoju i pewności że to ich droga, że znaleźli się tu, bo tak miało być, bo ich dziecko naprawdę pomyliło brzuszki.
Ja to już naprawdę nie pamiętam jak to było na początku, dziś nie potrafię już cofnąć się tak daleko. Pamiętam, że były czasy, że moje stare życie było w mojej pamięci - dziś pustka, tylko ta trójca.
Pamiętam jednak strach, gdy poznaliśmy Czarodzieja a on tak bardzo nie chciał się na nas otworzyć, tę niemoc co zrobić, gdy dowiedzieliśmy się o Czarodziejku.
W nasze macierzyństwo wpisany jest strach ale jak to mówią, kto nie ryzykuje ten nie pije szampana :) :P


6 komentarzy:

  1. Nie wiem, czego powinno się życzyć (i czy w ogóle powinno się życzyć) w takim dniu, ale ja życzę Wam po prostu wszystkiego najlepszego :P :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, że ja im też zazdroszczę...tego oczekiwania, ekscytacji, ale też tej niepewności i obaw, które koniec końców pozwalają się nam sprawdzić jako parze, jako ludziom.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Beata A.
    Napisałaś:
    "rodzice nastolatki adoptowanej 15 lat temu"

    Można to rozumieć imo na dwa sposoby:
    - jako nastolatka adoptowana 15 lat temu - teraz to już "stara baba" :))
    - 15 lat temu adoptowana ale teraz już nastolatka - więc przygarnięta jako całkiem małe dziecko.

    Ps
    Moja nastolatka nie ma litości. Każdy kto ma więcej niż 30 lat jest wg niej już "stary".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "nastolatki adoptowanej 15 lat temu jako kilkumiesieczne dziecko" :)

      Usuń
  4. Wszystkie historie nasze są piękne i dla nas samych każda najbardziej wyjątkowa.
    Każda historia zupełnie inna od poprzedniej.
    Nasza już zupełnie inna była, bo sam fakt, że pół roku czekaliśmy na pozbawienie praw RB do małej, życie w stresie i półtora roku do "naszego aktu urodzenia" :)
    Nie wiem czy wiedziała bym, co mówić na takim spotkaniu. Co mogę, czego nie.
    Inaczej jest w swoim otoczeniu, inaczej chyba tam.. A może się mylę.
    Najważniejsze, że przetrwaliscie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda historia jest inna, zgadza się, jak to my się z mężem śmiejemy pokaż takich co trzy razy do Ośrodka łazili 😁😁
      Ale myślę że dużo nas łączy: strach, nadzieja, oczekiwania.
      Potem po panelu zaczepili nas ludzie, którzy chcieli porozmawiać o kwestionariuszu dot chorób, obciążeń dziecka, że odnoszą wrażenie ze godzą się na mniej rzeczy niz inni i nie wiedzą co o tym myśleć. Powiedziałam im tylko że musza robić zgodnie ze sobą, bo to ostatecznie sami będą musieli sobie z tym radzić, ze najwyżej poczekają dłużej. Tłumaczyliśmy też aby nie demonizować tak strasznie papierów. Nasze dzieciaki są zdrowe a papiery też mialy różne ...

      Usuń

Jeśli logujecie się jako Anonimowy - nie zapomnijcie podpisać się w treści komentarza :)