czwartek, 23 lipca 2020

Cywilne chrzciny

 W nasza 11 rocznicę ślubu czyli ostatni weekend czerwca odbyły się kameralne cywilne chrzciny naszych dzieci.

Doszłam do wniosku, że moje dzieci są ciut pokrzywdzone z racji, że nie mają chrzestnych - jak się jest chrzestnym, to jakoś się tak bardziej o chrześniaku pamięta,prawda... ???
Doszłam również do wniosku, że kto powiedział że skoro nie po drodze nam z jakąkolwiek religią to moje dzieci nie mogą ich mieć cywilnie?

Wydrukowaliśmy i zaprojektowaliśmy dyplomy wybierając najbliższe nam osoby ale w systemie, że każde dziecko dostało 2 rodziny, bo nie oszukujmy się nawet jeśli chrzestnym jest mąż, to kto o chrzesniakach pamięta? Zazwyczaj żona :) więc dlaczego np. żona brata miałaby być pokrzywdzona :)?
Wobec czego każde z naszych dzieci otrzymało dwa małżeństwa za chrzestnych.

Kryteria doboru były ...hm... rożne:
- Czarodziej dostał dwie rodziny, z którymi jest najbliżej i z których dziećmi się przyjaźni, wobec czego chrzestnymi zostali moja siostra z mężem i brat męża z żoną.
- Czarodziejka dostała 2 małżeństwa które nie posiadają córek :) - a więc dyplomy otrzymali nasi wieloletni przyjaciele i drugi brat męża z żoną.
- Czarodziejek...tu kryterium wyboru było lekko odjechanie, z racji że jest bardzo zamknięty i czasem wycofany dostał naszych najbardziej nienormalnych przyjaciół 😁 chłop musi mieć wokół siebie ludzi z dystansem i luzem w gaciach.

Takie oto dyplomy otrzymali i w taki też sposób powiększyła się nasza czarodziejska rodzinka. Nie bedzie tu żadnych imprez, komunii itd liczymy tylko na to, że nasze dzieci będą mialy na około siebie tych wspanialych ludzi. Tak jak my ich mamy ❤️





Nie zabrakło też profesjonalnej ;) sesji zdjęciowej każdego dziecka ze swoimi chrzestnymi :)




7 komentarzy:

  1. jestem zniesmaczona, wyjaśnienie dziwne i jakoś to wszystko pazerne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz pełną racje, jesteśmy pazerni - pazerni na międzyludzkie relacje ❤️ stąd chrzestni czyli ludzie najwazniejsi w naszym życiu a mamy nadzieję że i w życiu
      naszych dzieci. Życzymy im takich ludzi na około dlatego ściągnęliśmy ich do ich życia ❤️
      Czarodziejowa Mama

      Usuń
    2. Nie jest pazerne! I ja i mój młodszy brat mieliśmy chrzty cywilne - oficjalne nadanie imienia w urzędzie stanu cywilnego, kiedy jeszcze dało się organizować takie uroczystości. Każde z nas miało po 4 chrzestnych :) To było supermiłe. Ekstra pomysł, żeby nadrobić taką uroczystość, nawet jeśli dla postronnych wydaje się to "bez okazji".

      Usuń
  2. Dla mnie też nie jest pazerne. My mieliśmy troszkę inna sytuację - Młody był ochrzczony w rodzinie zastępczej, więc teraz kontaktu z chrzestnymi nie ma. Brakowało więc cząstki rodziny - tym bardziej, że oboje z mężem nie mamy rodzeństwa, więc na uroczystościach albo cały tłum dalszej rodziny (nie umiałabym wybrać tylko kogoś z kuzynostwa bardzo jesteśmy zżyci), albo tylko my i dziadkowie. Wybraliśmy więc pełniących obowiązki chrzestnych. Wszyscy są szczęśliwi, a do tego ponieważ my jesteśmy chrzestnymi u kogoś ktoś u nas spaja to dodatkowo dalszą rodzinę. Odwiedzamy się częściej, dbamy o kontakt, w końcu to jeszcze bliższe więzy. Ja zawsze mówię, że jak mnie kiedyś "coś" trafi to są jeszcze chrzestni ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na ile nas poznałaś na blogu wiesz, że sakramenty są dla nas ważne. Cieszyliśmy się, że Tygrys nie został wcześniej ochrzczony i że mogliśmy wybrać chrzestnych i ochrzcić Młodego. Chrzest był też takim symbolicznym włączeniem Tygrysa do rodziny. Przedstawieniem bliższym i dalszym krewnym. A Was szanuję za to, że byliście w zgodzie ze sobą. Najbardziej mierzi mnie, jak ludzie chrzczą dzieci, bo tak wypada, bo co na to ich rodzice, bo na przyszłość może się ten świstek przydać. Nie powinnam może oceniać, ale boli mnie jak deklarują wolę chrześcijańskiego wychowania, a sami nie są praktykujący. Także fajnie, że znaleźliście sposób. Najlepszy dla Waszych dzieci. Mnie ostatnio spotkało wyróżnienie. Zostałam poproszona na chrzestną u osób, u których się zupełnie nie spodziewałam. U Synka Chrzestnego Tygrysa. Poza licznymi argumentami bardzo spodobał mi się ten, że będziemy się dzięki temu spotykać częściej, bo już nie tylko raz w roku przy okazji urodzin Tygrysa. Na pewno dwa, a może i więcej.
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  4. Chrzciny to impreza jaką się urządza po Chrzcie... Coś jak wesele po ślubie.

    A jak komuś wystarczy samo wesele to może i bez ślubu.

    Pozdr
    M

    OdpowiedzUsuń

Jeśli logujecie się jako Anonimowy - nie zapomnijcie podpisać się w treści komentarza :)